Truposze nie umierają, widzowie zasypiają

Fani twórczości Jima Jarmuscha doskonale pamiętają słynną scenę ucieczki z więzienia w Poza prawem z 1986 roku. Owa scena – w której akt ucieczki został wyrzucony poza diegezę filmową, a akcja typowa dla kina kryminalnego została oddana jedynie domysłom widzów – stała się jednym z niepisanych manifestów slow cinema, a Jarmuschowi przyznała status jednego z ojców programowych prądu, który zacznie zmieniać kino, wracając twórcom wiarę w siłę narracji.

Czytaj dalej Truposze nie umierają, widzowie zasypiają

„Midsommar”. Randka z antropologią w tle

Na temat Midsommar, najnowszego filmu jednego z przodowników stajni A24, Ariego Astera, padło już wiele słów. Można skupiać się na analizie proponowanej przez samego twórcę, czyli – jak to Aster ujmuje – „apokaliptycznego rozpadu związku”, paraboli toksycznych relacji lub wkraczającej na pierwszy plan odbioru filmu groteskowej i zaskakująco trafnej wycieczki w kierunku antropologii kultury. Od obrzędów liminalnych film się roi – tytułowe letnie przesilenie, inicjacja, cykl życia podzielony na cztery związane z porami roku części (wiosna-dzieciństwo, lato-młodość, jesień-wiek produkcyjny, zima-starość). Rytuały przejścia zostały barwnie pokazane i bez wątpienia stanowią doskonały wstęp do antropologii.

Czytaj dalej „Midsommar”. Randka z antropologią w tle

Złote Globy: „Green Book”

Podobno nagrodzony trzema Złotymi Globami (najlepsza komedia/musical, scenariusz, aktor drugoplanowy) Green Book Petera Farrelly’ego rozlicza się z rasizmem i amerykańskim snem i oczywiście w pewnym sensie dokładnie to robi. Film opowiada o – opartej na prawdziwej relacji – nieoczekiwanej przyjaźni włoskiego imigranta, Tony’ego „Lipa” Vallelongi (w roli Wargi wspaniały i zaskakujący Viggo Mortensen), z czarnoskórym muzykiem klasycznym, Donem Shirley’em (Mahershala Ali ze Złotym Globem za rolę).

Czytaj dalej Złote Globy: „Green Book”

„Bandersnatch”: tak czy nie?

Było chyba tylko kwestią czasu, zanim na którejś z platform streamingowych pojawi się film interaktywny. Środowisko online wydaje się być idealnym otoczeniem dla interakcji z widzem, który decyzje o losach bohatera będzie podejmował za pomocą jednego kliknięcia. Fabularna produkcja spod znaku jednej z najpopularniejszych serii dostępnych na Netflixie, Black Mirror, czyli Bandersnatch nie jest ani pierwszym takim filmem, ani nawet pierwszym interaktywnym eksperymentem na platformie (wcześniej animacje: Kot w butach: uwięziony w baśni, Stretch Armstrong: Ucieczka oraz Minecraf: tryb fabularnyt).

Czytaj dalej „Bandersnatch”: tak czy nie?

10 filmów, na których wzruszyłem się w 2018 roku

Zdolność do wzruszeń na sali kinowej ma stosunek odwrotnie proporcjonalny do ilości obejrzanych filmów i doświadczenia. Skuteczność obrazu w tej dziedzinie niekoniecznie oznacza, że mamy do czynienia z arcydziełem, ale każda łza uroniona w ciemnej sali pełnej nieznanych ludzi jest momentem wyjątkowym. Dlatego – zamiast klasycznego podsumowania roku w kinie – lista moich dziesięciu wzruszeń.

Czytaj dalej 10 filmów, na których wzruszyłem się w 2018 roku

„Fuga”: pod ziemią, pod skórą

Tegoroczny laureat Międzynarodowego Konkursu Nowe Horyzonty, czyli Fuga Agnieszki Smoczyńskiej to kino obyczajowe z psychologicznym, ciemno-nastrojowym naddatkiem, które w Polsce trafia na wyjątkowo chłonny grunt. Nie tylko dlatego, że instytucja klasycznej rodziny aż prosi się o krytyczne przepracowanie, lecz również dlatego, że konserwą (słowo rozumiane tutaj raczej negatywnie) można być na różne sposoby – na przykład konserwując trudne przeżycia, konflikty, zamiatając pod dywan przeszłość.

Czytaj dalej „Fuga”: pod ziemią, pod skórą

„Kursk”, czyli dlaczego kino historyczne czasem staje się irytującą maskaradą

Kiedy wybieramy się na film, który bierze na warsztat historię współczesną, robimy to ze świadomością czekającej nas solidnej dawki patosu (czasem można się cichutko wzruszyć, jeśli uda się twórcy obudzić w nas empatię i nakłonić do moralnej refleksji). Już sam kontrast pokój-wojna lub pokój-konflikt (wewnętrzny, zewnętrzny, fizyczny, psychologiczny, itd.) jest na tyle silnym bodźcem, że – o ile zostanie przez filmowców umiejętnie, z wymaganą przez widzów widowiskowością, spreparowany – stanowi samo-wypełniający się motyw.

Czytaj dalej „Kursk”, czyli dlaczego kino historyczne czasem staje się irytującą maskaradą

LUX: kobiety, idźcie na wojnę

Drugi po O koniach i ludziach pełnometrażowy film Benedikta Erlingssona opowiada o problemach klimatycznych, z którymi boryka się świat i krótkowzroczności dużych przedsiębiorstw skupionych na zysku i tzw. „postępie”, nie zauważających szkód, które wokół siebie sieją. To wszystko zostało skrojone na miarę Islandii, z rozpoznawalnym, skandynawskim humorem, pięknymi widokami i bezkompleksowością niewielkiego (choć współpracującego międzynarodowo) kina. Laureat przyznawanej przez Parlament Europejski nagrody LUX, Kobieta idzie na wojnę, to kino, które – wychodząc od skali mikro, odnosi się do skali makro.

Czytaj dalej LUX: kobiety, idźcie na wojnę

„Roma”, czyli jak mainstream wchłania kino artystyczne (oraz inne dylematy, przed którymi stoi kino)

Roma Alfonso Cuaróna to film, nad którym wypada się zawiesić nie tylko ze względu na zwycięstwo obrazu w Wenecji i zdobycie Złotego Lwa (oraz szeregu innych nagród, ciepłego odbioru krytycznego, itd.), lecz również dlatego, że jest to jeden z eksperymentalnych momentów dla rynku dystrybucyjnego nie tylko w Polsce. Roma jednocześnie wchodzi do kin i pojawia się na Netfliksie. Co to dla nas oznacza?

Czytaj dalej „Roma”, czyli jak mainstream wchłania kino artystyczne (oraz inne dylematy, przed którymi stoi kino)