12. Festiwal Filmowy Pięć Smaków: propaganda utraconej młodości

Zapowiadając Młodość, film otwarcia Festiwalu Pięciu Smaków, dyrektor Jakub Królikowski powiedział, by nie zrażać się rzekomą warstwą propagandową, pod którą widzowie znajdą o wiele więcej. Zresztą, sam reżyser, Feng Xiaogang, podobno mocno odpiera zarzuty o propagandę. Sytuacja w rzeczywistości jest trochę bardziej skomplikowana. Odpowiedź na pytanie o obecność propagandy zabrzmi w schrödingerowskim duchu: i jest i jej nie ma.

Temat i czasowość chińskiej megaprodukcji chcąc nie chcąc zmuszają nas do odbierania przeszłości bohaterów raczej pozytywnie. Oto początek filmu – lata 70, Rewolucja Kulturalna, czas tuż przed śmiercią Mao Zedonga – jawi się dość sielankowo. Uwaga zostaje równo rozłożona między nastoletnich członków żołnierskiej, rewolucyjnej grupy artystycznej (można powiedzieć, bohater zbiorowy), wśród których jest sporo młodzieńczej beztroski. Problemy młodych są raczej proste – pierwsze miłości, wytwarzanie hierarchii opartej na dokuczaniu słabszym, plany na przyszłość weryfikowane przez rzeczywistość (autorytarna sprawczość rozkazów dowódców, specyfika zdyscyplinowanego społeczeństwa). Owszem, pojawia się mowa o kryzysie, a posiłki inne niż pierogi są rarytasami, lecz pozytywny obraz tego okresu połączony z inteligentnym dawkowaniem sentymentu odciska naiwnie-słodki ślad do końca trwania filmu.

Śmierć Mao Zedonga i zakrycie jego wyidealizowanego portretu czarnym woalem, poza końcem pewnej epoki w historii Chin, wyznacza również moment, w którym łagodne młodzieńcze problemy prysną wobec wymuszonej przemianami polityczno-społecznymi i wojną (wojna chińsko-wietnamska) dorosłością. Długa ekspozycja sielanki pierwszego okresu odpowiada strukturze wspomnienia. Oto z utraconej przeszłości pozostaje bohaterom wyidealizowany obraz przykryty woalem pamięci. Tak w końcu działa brutalna życiowa inicjacja. Raz utraconych młodości i pokoju nie da się już odzyskać.

Sposób, w jaki Xiaogang pokazuje wojnę różni się na przykład od amerykańskich obrazów konfliktów w Wietnamie, plasując się wobec nich blisko – jeżeli chodzi o naturalistyczny chaos, grozę wysokich traw i niebezpieczeństwo zasadzek – lecz jednocześnie daleko. Reżyser unika pokazywania wroga, skupiając się na wewnętrznych przeżyciach pokolenia. Tak jakby to pamięć była prawdziwym przeciwnikiem, a stawką tego starcia niewinność.

Ostatni okres czasu w Młodości, czyli lata 90. to kolejna weryfikacja żyć bohaterów, spojrzenie na ich postarzone twarze i warunki zupełnie nowego społeczeństwa, które już nie do końca pamięta (np. scena w Biurze Bezpieczeństwa Publicznego).

Korzystając z podobnych do filmu propagandowego środków, chiński reżyser nie prowadzi politycznej agitacji. Używa barwnej i monumentalnej estetyki, składając laurkę utraconej młodości – i to ona jest tutaj obiektem propagandy. W tym sensie Młodość jest filmem uniwersalnym, choć odpowiadająca naiwności dorastania plastikowa estetyka nie każdemu przypadnie do gustu, a kulejąca poezja obecna w narracji (choć zbliżona do tej życiowej) niejednego widza rozbawi. Czuje się ilość kapitału włożoną w produkcję filmu. Jeżeli ktoś ma ochotę na chińską, wielką, pokoleniową historię o upływie czasu ubraną w nieco przebarwione szaty, to Młodość będzie dobrym wyborem.