10 filmów, na których wzruszyłem się w 2018 roku

Zdolność do wzruszeń na sali kinowej ma stosunek odwrotnie proporcjonalny do ilości obejrzanych filmów i doświadczenia. Skuteczność obrazu w tej dziedzinie niekoniecznie oznacza, że mamy do czynienia z arcydziełem, ale każda łza uroniona w ciemnej sali pełnej nieznanych ludzi jest momentem wyjątkowym. Dlatego – zamiast klasycznego podsumowania roku w kinie – lista moich dziesięciu wzruszeń.

Czytaj dalej 10 filmów, na których wzruszyłem się w 2018 roku

„Fuga”: pod ziemią, pod skórą

Tegoroczny laureat Międzynarodowego Konkursu Nowe Horyzonty, czyli Fuga Agnieszki Smoczyńskiej to kino obyczajowe z psychologicznym, ciemno-nastrojowym naddatkiem, które w Polsce trafia na wyjątkowo chłonny grunt. Nie tylko dlatego, że instytucja klasycznej rodziny aż prosi się o krytyczne przepracowanie, lecz również dlatego, że konserwą (słowo rozumiane tutaj raczej negatywnie) można być na różne sposoby – na przykład konserwując trudne przeżycia, konflikty, zamiatając pod dywan przeszłość.

Czytaj dalej „Fuga”: pod ziemią, pod skórą

„Kursk”, czyli dlaczego kino historyczne czasem staje się irytującą maskaradą

Kiedy wybieramy się na film, który bierze na warsztat historię współczesną, robimy to ze świadomością czekającej nas solidnej dawki patosu (czasem można się cichutko wzruszyć, jeśli uda się twórcy obudzić w nas empatię i nakłonić do moralnej refleksji). Już sam kontrast pokój-wojna lub pokój-konflikt (wewnętrzny, zewnętrzny, fizyczny, psychologiczny, itd.) jest na tyle silnym bodźcem, że – o ile zostanie przez filmowców umiejętnie, z wymaganą przez widzów widowiskowością, spreparowany – stanowi samo-wypełniający się motyw.

Czytaj dalej „Kursk”, czyli dlaczego kino historyczne czasem staje się irytującą maskaradą

LUX: kobiety, idźcie na wojnę

Drugi po O koniach i ludziach pełnometrażowy film Benedikta Erlingssona opowiada o problemach klimatycznych, z którymi boryka się świat i krótkowzroczności dużych przedsiębiorstw skupionych na zysku i tzw. „postępie”, nie zauważających szkód, które wokół siebie sieją. To wszystko zostało skrojone na miarę Islandii, z rozpoznawalnym, skandynawskim humorem, pięknymi widokami i bezkompleksowością niewielkiego (choć współpracującego międzynarodowo) kina. Laureat przyznawanej przez Parlament Europejski nagrody LUX, Kobieta idzie na wojnę, to kino, które – wychodząc od skali mikro, odnosi się do skali makro.

Czytaj dalej LUX: kobiety, idźcie na wojnę

„Roma”, czyli jak mainstream wchłania kino artystyczne (oraz inne dylematy, przed którymi stoi kino)

Roma Alfonso Cuaróna to film, nad którym wypada się zawiesić nie tylko ze względu na zwycięstwo obrazu w Wenecji i zdobycie Złotego Lwa (oraz szeregu innych nagród, ciepłego odbioru krytycznego, itd.), lecz również dlatego, że jest to jeden z eksperymentalnych momentów dla rynku dystrybucyjnego nie tylko w Polsce. Roma jednocześnie wchodzi do kin i pojawia się na Netfliksie. Co to dla nas oznacza?

Czytaj dalej „Roma”, czyli jak mainstream wchłania kino artystyczne (oraz inne dylematy, przed którymi stoi kino)

18. MFF Watch Docs: W obronie robotów

Wydawać by się mogło, że kiedy jest mowa o robotyzacji, analiza zjawiska idzie nierozłącznie w parze z teoretycznym rozkładaniem kapitalizmu na części (z tej lub innej strony). Maxim Pozdorovkin w Całej prawdzie o robotach mordercach idzie w zupełnie innym kierunku. Naśladuje fascynację science-fiction na temat ontologii robotów, chcą nadać im tożsamość, tym samym zrzucając na nie całą odpowiedzialność za globalne przemiany ekonomiczne i społeczne. Czytaj dalej 18. MFF Watch Docs: W obronie robotów

18. MFF Watch Docs: Quis custodiet ipsos custodes?

Amerykański dokumentalizm boi się nudy chyba jeszcze bardziej od Wernera Herzoga. Co najmniej połowa prawie dwugodzinnej Zbrodni + kary Stephena Mainga to zaaranżowane sytuacje i wyreżyserowane scenki. I choć dla europejskiego widza takie podejście nie zawsze będzie atrakcyjne, to obraz pochodzącego z Nowego Jorku twórcy szuka uwagi głównie na swoim rodzimym podwórku. Chcąc dotrzeć do szerszej publiczności, pewnie nie ma innej drogi – przy ważnym temacie można wybaczyć walkę o atencję nawet popularnymi środkami.

Czytaj dalej 18. MFF Watch Docs: Quis custodiet ipsos custodes?

Splat!FilmFest: podróż kinofilska

Większość widzów zapewne pamięta hit końcówki zeszłego roku, Disaster Artist, czyli sentymentalno-popisowy ukłon złożony produkcji najgorszego/najlepszego filmu świata, The Room Tommy’ego Wiseau. James Franco wybitnym aktorem nie jest, lecz jego przeciętność zadziałała w Disaster Artist na korzyść, pozwalając skopiować kultową postać Tommy’ego-Johnny’ego z The Room niemal jeden do jednego (czego pewnie nawet najlepszy warsztat aktorski nie mógłby zapewnić).

Czytaj dalej Splat!FilmFest: podróż kinofilska

Splat!FilmFest: eklektyzm spod ziemi

Budowa kopenhaskiego metra, podziemie, klaustrofobiczna przestrzeń komory ciśnieniowej przy głowicy nożowej maszyny drążącej tunele. Trójka ludzi zostaje uwięziona przez pożar w owej komorze (biały robotnik w średnim wieku, czarnoskóry asystent, będący młodym uchodźcą oraz kobieta prowadząca badanie socjologiczne na temat robotników). Już sama przestrzeń brzmi dość absurdalnie, a co dopiero dobór postaci. Jak słusznie można się domyślać, zamknięcie w niewielkiej komorze wywoła między nimi napięcia. Ale zanim do tego dojdziemy, należy poświęcić kilka słów konstrukcji miejsca akcji.

Czytaj dalej Splat!FilmFest: eklektyzm spod ziemi

Splat!FilmFest: Fassbinder + Borowczyk

Yann Gonzales, reżyser filmu Nóż + Serce sięga do pozornie oddalonych od siebie elementów, tworząc obraz prawie wyłącznie oparty na estetycznej, trashowej bombie (znajdzie się miejsce na kamp, pastelową paletę barw, a nawet trochę kiczu). Twórca wykonał filmowo-archeologiczną robotę, nie bez fascynacji odkopując i przetwarzając naiwnie słodką gejowską pornografię z lat 70. oraz historię reżyserki zajmującej się ich produkcją, Anne Pareze, zakochanej w swojej montażystce.

Czytaj dalej Splat!FilmFest: Fassbinder + Borowczyk