„Fuga”: pod ziemią, pod skórą

Tegoroczny laureat Międzynarodowego Konkursu Nowe Horyzonty, czyli Fuga Agnieszki Smoczyńskiej to kino obyczajowe z psychologicznym, ciemno-nastrojowym naddatkiem, które w Polsce trafia na wyjątkowo chłonny grunt. Nie tylko dlatego, że instytucja klasycznej rodziny aż prosi się o krytyczne przepracowanie, lecz również dlatego, że konserwą (słowo rozumiane tutaj raczej negatywnie) można być na różne sposoby – na przykład konserwując trudne przeżycia, konflikty, zamiatając pod dywan przeszłość.

Między innymi o tym opowiada film polskiej reżyserki. Alicja (jak szybko się okazuje, w rzeczywistości Kinga Słowik) cierpi na fugę dysocjacyjną (rodzaj amnezji powodowanej chęcią ucieczki od traumy). Kinga zaginęła (mieszkała pod Wrocławiem z mężem i synem w wieku przedszkolnym) dwa lata przed właściwą akcją filmu, by w niejasnych okolicznościach pojawić się w Warszawie. Dzięki pomocy lekarza i programu telewizyjnego o zaginionych osobach, trafia do swojej rodziny. Od tej pory, mimo nieufności i niechęci, będzie próbowała odnaleźć zagubione wspomnienia i przyzwyczaić się na nowo do rodziny.

Większość widzów zapewne doskonale zna jedną z najsłynniejszych scen w historii kina, pierwsze chwile Blue Velvet Davida Lyncha. Rozpoczynająca film sekwencja portretuje sielankę amerykańskiego przedmieścia, by w pewnym momencie zejść niżej, pod ziemię. Tam, tuż pod poziomem gruntu, króluje rozpad i zepsucie. Tuż obok pola widzenia jest coś, co kompletnie łamie pokojową, sztucznie miłą atmosferę. Coś, co nieświadomie wzbudza niepokój.

Smoczyńska wydaje się nawiązywać do tej sceny, podobnie umieszczając nieświadomość w niewidocznej, podziemnej sferze. U polskiej twórczyni tym, co wzbudza w bohaterce (fenomenalna Gabriela Muskała) – oraz w widzu – grozę, jest wyparte wspomnienie. Senna wizja dziury w ziemi, odkopywania się, wykopywania się, wygrzebywania się z zimnej gleby będzie w filmie uparcie powracać. Motyw ziemi pojawi się także w innych miejscach, np. za paznokciami, w trakcie zabawy dziecka na plaży lub, co w kontekście Fugi istotne, w ostatniej scenie filmu (rodzaj powrotu do ziemi, do punktu wyjścia).

Budowanie wiarygodnej i jednocześnie niepokojącej psychologii to nie jedyne, co w filmie należy pochwalić. Smoczyńska potrafi sportretować zwykłą, niedoskonałą cielesność w atrakcyjny sposób, a miłosne sceny powinny wejść do klasycznego kanonu i dumnie służyć przykładem innym polskim twórcom.

Jeśli Fuga odnosi się do kondycji polskiego społeczeństwa, to opowiada o zamiataniu nieprzepracowanych problemów pod dywan. Obok Wieży. Jasnego dnia Jagody Szelc to kolejny przykład na to, że w naszym kraju da się tworzyć mądre kino, które powinno zostawić widza z tak bardzo potrzebną autorefleksją.