NH19: Księżycowy sen

Co roku, będąc na ważniejszych festiwalach w Polsce, trafiam na film, który zapisuje mi się w pamięci na długo i dzięki któremu odzyskuję wiarę w kino. Taką emocjonalną reakcję miałem podczas seansu Długiej podróży dnia ku nocy Bi Gana, bardzo ciepło przyjętego podczas tegorocznego festiwalu w Cannes.

Nowy film utalentowanego chińczyka został podzielony na dwie części. Pierwszą, melancholijnego, sennego snuja w stylu noir, przywodzącego miejscami na myśli kino Wong Kar Waia, oraz drugą, nakręconą w jednym ujęciu sekwencję 3D, zachwycającą realizmem magicznym. Ta pierwsza jest rodzajem zapisu snu i projekcją wspomnień oraz zapowiedzią tego, co wydarzy się w przyszłości. Druga, rozpoczynająca się od momentu, w którym bohater, Liu Hongwu, zasiada w sali kinowej, jest ucieleśnieniem podświadomości bohatera. Elementy znane z melodramatu i kina detektywistycznego mieszają się ze sobą, tworząc charyzmatyczną atmosferę, której długo nie będzie się dało zapomnieć.

Materiały prasowe - Nowe Horyzonty
Nowe Horyzonty – materiały prasowe

W warstwie fabularnej Długa podróż dnia ku nocy jest historią o poszukiwaniu utraconej miłości, o tęsknocie, o smutku, o samotności (już wielokrotnie zwracałem uwagę na podejmowanie przez kino slow tematu wyobcowania i przedstawiania samotnych bohaterów). W owych poszukiwaniach sen miesza się z rzeczywistością, teraźniejszość z przeszłością, nie można mieć więc pewności, że coś wydarzyło się naprawdę.

To balansowanie na granicy rzeczywistości wychodzi 30-letniemu reżyserowi bardzo dobrze. Potrafi on zahipnotyzować widza, wzmocnić projekcję-identyfikację (tu bardzo mocno działa 3D), więź widza z bohaterem oraz wrażenie przenikających się światów: filmowego, sennego i tego znajdującego się na sali kinowej. Widz będzie miał poczucie, że sam płynnie przenosi się z jednego do drugiego świata.

Moment, w którym bohater wkracza do sali kinowej, jest momentem zetknięcia ze swoim własnym ja. Od teraz będziemy oglądać wyśmienicie zrealizowany godzinny mastershot nie mając pewności, czy jest to zaklęcie rzucane na nas przez twórcę, wizja marzenia sennego bohatera, czy też magiczna rzeczywistość. Od tej chwili sen bohatera staje się już naszym snem, jego wspomnienia naszymi wspomnieniami. Okazuje się, że wciąż da się zbudować bardzo silną immersję bazując na narracji i błyskotliwym wykorzystaniu dostępnych środków.

Nie można zapomnieć również o przestrzeni. Rozpadających się budynkach, przeznaczonych do rozbiórki miejscach, będących nie tylko odbiciem życia wewnętrznego wyalienowanych postaci, lecz również subtelnym obrazem małych, opuszczonych chińskich miejscowości – być może to jest powód, dla którego Długa podróż dnia ku nocy borykała się z chińską cenzurą.

Bez wątpienia jest to jeden z najlepszych filmów, jakie miałem przyjemność zobaczyć podczas tegorocznej edycji festiwalu Nowe Horyzonty. Zahipnotyzował mnie, wbił w fotel i zostawił marzącego o lataniu, obracających się domach i utraconych miłościach.