Migawki z Locarno: Wszystko za dialog

Wilcox to już drugi w tym roku – obok nominowanej do Złotego Niedźwiedzia Antologii duchów miasta – film rozpoznawalnego kanadyjskiego reżysera, Denisa Côté. Skromny, lekko ponad 60-minutowy quasi-dokument to dzieło maksymalnie wyciszone, w którym diegeza filmowa została odarta ze słyszalnych dialogów. Cały ciężar narracyjny w warstwie audialnej spada na naturę oraz brzdęk przedmiotów martwych. W historii o samotności i pędzie poszukiwania prawdziwej wolności, cisza wydaje się właściwym tropem podążania za postaciami, które porzuciły cywilizację, stając się wyrzutkami, współczesnymi pustelnikami.

Czytaj dalej Migawki z Locarno: Wszystko za dialog

Migawki z Locarno: wyspa duchów

Pokazywany w sekcji Moving Ahead[1], podczas trwającej 72. edycji festiwalu w Locarno, Krabi, 2562 to obraz, który skutecznie leczy żal po zakończonych przed niespełna tygodniem Nowych Horyzontach. Wynik współpracy brytyjczyka, Bena Riversa (Niebo drży, ziemia boi się, a oczy nie są braćmi, NH16) i tajki, Anochy Suwichakornpong (Gdy zapadnie zmrok, NH17 oraz Grand Prix za Zwyczajną historię podczas NH10) – twórców skromnych, choć nagradzanych, a ponadto znanych polskiej publiczności festiwalowej – jest dziełem gatunkowo interdyscyplinarnym.

Czytaj dalej Migawki z Locarno: wyspa duchów

NH19: Niemota ptaków nielotów

Pisanie o filmie, którego nie widziało się w całości, nie jest rzeczą do końca etyczną. Są jednak takie filmy, przy których decyzja opuszczenia sali jest rodzajem niemego sprzeciwu wobec zerowej jakości walorów artystycznych lub politycznych wymiocin, których nie sposób przełknąć i się nie pochorować. Właśnie takim filmem jest Mowa ptaków Xawerego Żuławskiego, który przy swoim ojcu jest zaledwie marnym, odtwórczym karaluchem kina.

Czytaj dalej NH19: Niemota ptaków nielotów

NH19: Zostanie popiół

Siła ognia Oliviera Laxe stanowi dowód na to, że neomodernistyczne kino niekoniecznie musi mieć długi metraż. Najnowszy film twórcy ciepło przyjętych Mimosas (NH16) to wizytówka neomodernizmu. Komunikacja między bohaterami jest szczątkowa, emocje ukryte – to świat przedstawiony stanowi odbicie wnętrza głównego bohatera i wraz z nim dynamicznie się zmienia. Pogoda nie tylko odzwierciedla jego stan emocjonalny, lecz również wydaje się z nim związana tak mocno, że reaguje na zmianę.

Czytaj dalej NH19: Zostanie popiół

NH19: Ludzie z kamerami

Zdobywczyni nagrody dla najlepszego filmu podczas tegorocznego festiwalu w Rotterdamie, Shengze Zhu, zajmuje się w swoim Present.Perfect. dwiema kwestiami. Po pierwsze, kino jako sztuka według autorki obejmuje internetowe twory streamerów i użytkowników platform takich jak YouTube czy Twitch (oczywiście nagrania, z których złożony został film pochodzą z chińskich odpowiedników tych platform). W skrócie, stream jest gatunkiem filmowym. Zhu dokonawszy ogromnej pracy selekcyjnej pokazuje wycięte fragmenty streamów, sugerując, że być może owe platformy nadały dziewiątej sztuce walor prawdziwie demokratyczny.

Czytaj dalej NH19: Ludzie z kamerami

NH19: Spojrzenie Eurydyki

Przygotowując się do seansu filmu Céline Sciammy i gromadząc konteksty, można zastanawiać się nad tym, czy opowiadając z pewnym dystansem o feminizmie – niekoniecznie tylko tym historycznym – Portret kobiety w ogniu pozostaje tylko i wyłącznie błyskotliwym portretem wariantów feminizmu i tego, jak się zmieniał, czy może jednak jest czymś więcej: polemiką, dialogiem, może nawet manifestem.

Czytaj dalej NH19: Spojrzenie Eurydyki

NH19: Krew i kaktusy

Kiedy oglądałem wcześniejszy film Lava Diaza podczas 17 edycji Nowych Horyzontów, nagrodzoną w Wenecji Kobietę, która odeszła, odniosłem wrażenie, że zmiana przestrzeni świata filmowego ze wsi w stronę miasta i eksperymentowanie z gatunkami filmowymi (kryminał w Kobiecie…, musical w Sezonie diabła, a tym razem science fiction) niezbyt służą warstwie poetyckiej, którą filipiński niepoprawny romantyk zachwycał nas jeszcze w Kołysance do bolesnej tajemnicy.

Czytaj dalej NH19: Krew i kaktusy

Truposze nie umierają, widzowie zasypiają

Fani twórczości Jima Jarmuscha doskonale pamiętają słynną scenę ucieczki z więzienia w Poza prawem z 1986 roku. Owa scena – w której akt ucieczki został wyrzucony poza diegezę filmową, a akcja typowa dla kina kryminalnego została oddana jedynie domysłom widzów – stała się jednym z niepisanych manifestów slow cinema, a Jarmuschowi przyznała status jednego z ojców programowych prądu, który zacznie zmieniać kino, wracając twórcom wiarę w siłę narracji.

Czytaj dalej Truposze nie umierają, widzowie zasypiają