Duchy nowoczesności – „Dawson City: czas zatrzymany”

Bill Morrison, znany ze swojej umiejętności tworzenia wrażliwych, poetyckich obrazów found footage’owych, stworzył film wyjątkowy. I to nie tylko ze względu na formułę – Dawson City: Frozen Time jest obrazem złożonym prawie wyłącznie z materiałów archiwalnych, cudem odkopanych w Dawson (nad słynną, kojarzoną z gorączką złota, rzeką Klondike w Kanadzie) starych filmów z początków XX wieku, a także fotografii i wycinków z gazet – lecz również ze względu na temat: nowe zastępujące stare, czyli brutalne efekty nadchodzącej wielkimi, zdecydowanymi krokami nowoczesności.

Czytaj dalej Duchy nowoczesności – „Dawson City: czas zatrzymany”

O Hirokazu Koreedzie

Hirokazu Koreeda wyrósł na wybitnego eksperta od portretowania relacji rodzinnych. Swoją karierę zaczynał we wczesnych latach 90 od programów telewizyjnych i dokumentów. Dobrym przykładem jest Without Memory z 1996 roku – opowiadący o mężczyźnie chorym na rzadką odmianę utraty pamięci. Jest to film, w którym doskonale widać krystalizujące się oko reżysera do relacji i portretowania subtelnie przeżywanych tragedii. Dodatkowo ciekawym wątkiem jest element społecznie zaangażowany, tj. sprzeciw wobec ówczesnym praktykom japońskiego Ministerstwa Zdrowia (wycofanie refundacji na witaminy powoduje nadużycia szpitali wobec pacjentów – brak witamin skutkuje różnymi poważnymi chorobami, m.in. utratą pamięci).

Czytaj dalej O Hirokazu Koreedzie

Czarno-białe echa

Jakiś czas temu Netflix wypuścił dokument o jednej z bardziej kontrowersyjnych postaci-fenomenów amerykańskiej sceny społecznej. Mam tu na myśli Czarno-białą historię Rachel Dolezal. W związku z tym, że postać jest w Polsce raczej słabo kojarzona (choć na ten temat w kretyński sposób kpił Zbigniew Hołdys  możliwe też, że za ocean dotarły memy[1] ), kilka słów wyjaśnienia.

Czytaj dalej Czarno-białe echa

„Damnation” – o potrzebie rewolucji

Kino gatunkowe samo w sobie, jak zdążyliśmy się już przekonać, może stanowić świetne narzędzie krytyczne, komentujące i silnie odnoszące się do rzeczywistości. Widzieliśmy to na przykład w Bez przebaczenia (1992, Clint Eastwood), w którym klasyczny western odbija się w krzywym zwierciadle, ujawniając własne absurdy, grzeszki i przemilczenia („kowbojskość” zostawia głęboką ranę, zabijanie nie jest takie oczywiste, zło i dobro nie są takie jasne, itd.).

Czytaj dalej „Damnation” – o potrzebie rewolucji

„Kentucky Route Zero” – na granicy widzialności

Wyobraźmy sobie świat wyjęty żywcem z prozy Cormaca McCarthy’ego. Odizolowany, dziwny, niepokojący świat, w którym czuć atmosferę końca drogi – trochę apokaliptyczną, trochę bycia „po drugiej stronie”, w przestrzeni magicznej, trochę upartego, rozpaczliwego trwania przy życiu w ponurej, okrutnej, samotnej biedzie. To świat, w którym przeszłość zlewa się z teraźniejszością, w którym tragedia lubi się przypominać i przeżywać na nowo – jak powrót do alkoholowego nałogu. Taka właśnie jest Kentucky Route Zero, gra, która zdobyła moje serce od razu, niewątpliwie czerpiąca pełnymi garściami z twórczości amerykańskiego pisarza. Czytaj dalej „Kentucky Route Zero” – na granicy widzialności

„Getting Over It” – czy można przebrnąć przez algorytm?

Getting Over It With Bennett Foddy jest wyjątkowym, krytycznym komentarzem, dotyczącym współczesnej kultury cyfrowej. Sama rozgrywka to istny, szaleńczo trudny koszmar utrzymywania uwagi i nie poddawania się narastającej frustracji, spowodowanej ciągłymi porażkami – wspinania się, pokonywania tej samej trasy, spadania i powtarzania wszystkiego od początku, aż się w końcu uda. Czytaj dalej „Getting Over It” – czy można przebrnąć przez algorytm?

„Wieża. Jasny dzień” – o tym, co nam wieszczy Jagoda Szelc

Dawno nie widziałem rodzimego filmu, który stawiałby tak błyskotliwą – i przerażającą zarazem – diagnozę, dotyczącą naszych polskich problemów tożsamościowo-narodowych. Jagoda Szelc bardzo sprawnie gra na lękach, wynikających z napięcia racjonalne-irracjonalne. Lękach, które stały się jednym z fundamentalnych elementów codzienności życia w Polsce. Czytaj dalej „Wieża. Jasny dzień” – o tym, co nam wieszczy Jagoda Szelc

„Nie jestem twoim murzynem” – o winie Białego i tożsamości Czarnego

Raoul Peck stworzył na wskroś osobisty manifest tożsamościowy. Na narrację składają się archiwalne materiały obrazujące walkę ruchu afroamerykańskiego, wizualne cytaty filmowe, fragmenty współczesnych protestów i manifestacji, a to wszystko spięte jest czytanym przez Samuela L. Jacksona tekstem, będącym adaptacją nigdy nie ukończonej książki Jamesa Baldwina. Czytaj dalej „Nie jestem twoim murzynem” – o winie Białego i tożsamości Czarnego