Site Loader

Rima Das jest rzadkim przykładem twórczyni, która swoje filmy tworzy prawie całkiem w pojedynkę (pomijając aktorów-naturszczyków) – reżyseruje, odpowiada za zdjęcia, montaż i produkcję. Przykład pochodzącej z Assamu Indyjki dobitnie pokazuje, że nie trzeba chodzić do szkoły filmowej, a nawet nie trzeba mieć wielkiego budżetu i doświadczonej ekipy, żeby kręcić dobre filmy – wystarczy solidny, oparty na obserwacji i lokalnych badaniach,  scenariusz, miłość do kina oraz zaangażowanie i doświadczenie uważnego widza. Rima Das bowiem uczyła się kręcić filmy oglądając je.

Większość widzów zapewne kojarzy Indie z Bollywoodem. W rzeczywistości młode indyjskie kino potrafi być zdecydowanie ciekawsze. Zaśpiewaj to, Bulbul jest takim przykładem. To kino, które nie tylko opowiada o dziewczęcym doświadczeniu dorastania w szalenie konserwatywnym środowisku i kulturze (gdzie niewinny pocałunek może kosztować życie), lecz również jest antropologicznym zapisem prowincjonalnych miejsc w Indiach, które są jak falochron, w który nieskutecznie uderzają fale nowoczesności.

Pięć Smaków – materiały prasowe

Oto zaangażowane coming-of-age, które naprawdę dobrze się ogląda. Reżyserka przyjmuje rolę obserwatora, który snuje się za bohaterami, patrząc na ich codzienne życie i marzenia. Młoda Bulbul chciałaby (a może bardziej chciałby tego jej ojciec?) zostać śpiewaczką, jest jednak nieśmiała. Do tego zaczyna jej się podobać wrażliwy chłopak, który pisze dla niej wiersze. Rima Das z uczuciem portretuje pierwsze, niewinne kiełkowanie okresu dojrzewania. Nie ma tu miejsca na fizyczność, a jednak zdaje się ona aż kipieć pod pięknymi obrazami i wypowiadanymi słowami – jak to w konserwatywnych kulturach, jest ona penalizowana, widziana negatywnie i kompletnie zepchnięta do życia prywatnego.

Zaśpiewaj to, Bulbul opowiada o tragedii utraconej młodości, odebranej przez konserwatywne społeczeństwo. Dorastanie, choć zmierza swoim naturalnym torem – pojawiają się pierwsze, niewinne miłostki, spojrzenia, spotkania – zostaje brutalnie wstrzymane. Rima Das nie łamie przy tym swojego dokumentalnego w duchu spojrzenia. Ową tragedię kręci w podobnym stylu, tak jakby była nieodłącznym elementem tego samego niewinnego doświadczenia młodości.

Pozorny dystans twórczyni tym bardziej wywołuje współczucie dla bohaterów i bohaterek, którzy nie znają innego świata. „Czy jestem jedyną taką osobą na świecie?” pyta Laska, przezwany tak przez kolegów za swoją delikatność. Nie ma tutaj ucieczki od surowej, brutalnej kultury, nie ma innych wzorców, za którymi można podążać. Jedynym sposobem wytchnienia stają się pęknięcia w samej kulturze, przełamujące jej surowość – poezja, śpiew, rytuały, natura.

W tym świecie nie da się dojrzeć i nie da się z niego uciec. Z obrazu Rimy Das płynie głęboki smutek i żal, że choć falochron powoli zaczyna uginać się pod naporem morza normalnego życia, to wciąż daleko jeszcze do tego, by całkiem pękł i rozpadł się, pogrzebując stary świat w odmętach przeszłości.

Liked it? Take a second to support me on Patreon!

Mateusz Tarwacki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *