Site Loader

Koreańczycy od dłuższego czasu udowadniają, że choć Korea Południowa jest pozornie kapitalistycznym krajem szczęśliwości, nie ustrzega się od społecznych problemów tak charakterystycznych dla zniewalającego zwykłych ludzi dyktatu pieniądza, zwanego wolnym rynkiem. Parasite Bong Joon-ho jest tutaj zaledwie pop-wierzchołkiem góry lodowej. Jeon Go-woon w poprzedzającym Parasite o 2 lata Mikrokosiedlisku podejmuje podobny temat – biorąc na warsztat skandaliczny rynek mieszkaniowy w Seulu – posługując się za to innymi środkami.

Reżyserce znacznie bliżej do społecznie krytycznego stylu Kena Loacha, niż do gatunkowej zabawy swojego kolegi po fachu, Bong Joon-ho. Mikrosiedlisko nie miało więc szans osiągnąć takiej siły przebicia, jak rozbijający międzynarodowy box office Parasite, lecz owa skromność pozwoliła twórczyni na głębszą dekonstrukcję problemu.

„Miso” oznacza „szczęście”. Takie imię nosi główna bohaterka filmu, choć zdecydowanie daleko jej do przeżywania tego uczucia. Nie ma na to czasu, od rana do nocy sprzątając mieszkania ludzi zdecydowanie lepiej sytuowanych na drabince społecznej niż ona, ani przestrzeni, sama mieszkając w kilkumetrowej, obskurnej klicie, na której utrzymanie i tak ledwo ją stać. Miso nie ma czasu na relację ze swoim chłopakiem, samemu borykającym się ze zwrotem długów – w mieszkaniu jest za zimno, by się kochać. Jedyną przyjemność, na jaką dziewczyna może sobie pozwolić są papierosy i szklanka whiskey raz na jakiś czas – niedługo i to zostanie jej odebrane, kiedy ceny po raz kolejny skoczą w górę.

Pięć Smaków – materiały prasowe

Mimo ciągłych starań i zapracowywania się do poziomu skrajnego wyczerpania, sytuacja nie ulega poprawie. Na przestrzeni roku czynsz za pudło, w jakim przyszło Miso żyć, wzrasta tak wysoko, że ta jest zmuszona się wyprowadzić. Rozpoczyna się długa odyseja bohaterki w poszukiwaniu innego miejsca, w którym byłaby w stanie się zatrzymać – dziewczyna szuka pomocy wśród swoich licznych klientów.

Jeon Go-woon nie daje swojej bohaterce miejsca na rozpacz. Miso zdaje się przyjmować rzeczywistość ze stoickim spokojem, traktując swoją pogarszającą sytuację jako coś naturalnego. Kontrast z sytuacją materialną oderwanych od rzeczywistości klientów Miso jest boleśnie wyraźny, a przepaść klasowa straszliwie głęboka. Jak myśleć o przyszłości, wykształceniu czy karierze, jeśli codziennością jest walka o przetrwanie i niewylądowanie na ulicy?

Koreańska reżyserka stanowczo rozlicza się z koreańskim snem, z obrazem bezbrzeżnego dobrobytu nowoczesnego państwa, jaki panuje w mediach i dociera również na Zachód. Obraz przeżywającego zapaść rynku mieszkaniowego, impotencji miasta i państwa wobec pogłębiającego się kryzysu, jest tym trafniejszy, że dotyka nie tylko Seul oraz inne azjatyckie metropolie, lecz również miejsca, których nie musimy szukać tak daleko.

Liked it? Take a second to support me on Patreon!

Mateusz Tarwacki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Patreon

Wesprzyj mnie na Patreonie!

Kinogawęda

Współprazuję z:

Laura Przybylska
Laura Przybylska