Site Loader

Bahman Kiarostami, syn wybitnego, zmarłego przed kilkoma laty irańskiego reżysera, Abbasa Kiarostamiego, spełnia w swoim Exodusie założenia kina-oka. Oto chwyta za kamerę i po prostu – obserwuje ludzi. Z tego niezwykle prostego i naturalnego, jak się zdaje, aktu obserwacji wynika bardzo wiele.

Kiarostami zabiera widzów do punktu tranzytowego, będącego ostatnim przystankiem na drodze do ojczyzny tych Afgańczyków, którzy masowo (w związku z olbrzymią inflacją i spadkiem wartości pieniądza, spowodowanym zachodnimi sankcjami) opuszczają Iran. Tu, w prowizorycznie zaaranżowanym na potrzeby urzędników budynku, przygląda się zarówno pracy Irańczyków, przez których ręce przechodzić będą wnioski wracających do domu ludzi, jak również twarzom migrantów: robotników, młodych rodzin i wszystkich tych, którym praca w Iranie dotychczas się opłacała.

Watch Docs

Irański twórca zbiera opowieści. Exodus jest wspaniałym portretem charakteru mieszkańców Bliskiego Wschodu. Nie raz zaskoczy nas ich otwartość, osobisty wymiar pytań zadawanych przez urzędników, brak wagi przywiązywanej do wartości imion lub posługiwanie się kłamstwami i omijanie prawdy.

Film stanowi subtelną krytykę zarówno Zachodu, na którym ciąży odpowiedzialność za olbrzymi kryzys ekonomiczny, który dotknął region (oraz – oczywiście – za wieczną wojnę na Bliskim Wschodzie), jak również samego Iranu, który nie potrafi zapewnić swoim obywatelom i gościom przyzwoitych warunków do życia – brak regulacji na rynku pracy, brak ubezpieczeń i innych świadczeń społecznych, niskie, nieuregulowane prawnie stawki, itd.

Ludzie, którzy opuszczają Iran, wracają do kraju wciąż ogarniętego przez trwającą wiele lat wojnę. Robią to, ponieważ – mimo nieustannego niebezpieczeństwa i zagrożenia ze strony Talibów – tam jest łatwiej o podstawowy byt. Znamienna jest sportretowana w filmie sytuacja, w której urzędnik pyta się małego chłopca, czym zajmują się dzieci w jego wieku. Chłopiec odpowiada: „W Afganistanie? Chodzą do szkoły. Tu? Zbierają śmieci”.

Exodus pokazuje sztuczność konfliktów zbrojnych, zderzonych z potrzebami zwykłych ludzi. Potrzebami, które powinny być traktowane przez państwa jako podstawowe prawo człowieka – prawo do godnego życia.

Irańscy twórcy – Bahman Kiarostami nie jest przypadkiem odosobnionym – udowadniają, jak niewiele trzeba, by stworzyć wartościowy, pełny prostego ciepła i sympatii, obraz. Oto sposób na tworzenie kina, który działa od zarania tego medium – wystarczy wziąć kamerę i uważnie patrzeć.

Liked it? Take a second to support me on Patreon!

Mateusz Tarwacki

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Patreon

Wesprzyj mnie na Patreonie!

Kinogawęda

Współprazuję z:

Laura Przybylska
Laura Przybylska

Archiwa