Site Loader

Bartosz Kruhlik zaliczając Supernovą debiut reżyserski, zdaje się doskonale zdawać sprawę z napięć które drzemią w polskim społeczeństwie. Młody twórca odważnie rozdrapuje rany i poczucie niesprawiedliwości i na nich buduje prosty, lecz zaskakująco skuteczny i wciskający w fotel, thriller.

Reżyser umieszcza akcję swojego filmu na środku drogi przecinającej zielone pola, w wiejskiej, otwartej przestrzeni, w samo południe jakiegoś letniego dnia. Oto najprostsza recepta, którą zna każdy, kto oglądał filmy Hitchcocka. By nie wpaść w znane wszystkim klisze, należy odwrócić myślenie. Na czas wypadku, który mógłby zadziać się w nocy lub przy słabej widoczności na drodze, Kruhlik wybiera niedzielne, słoneczne przedpołudnie. Pozornie otwarta i pogodna przestrzeń stanie się coraz mocniej kurczącą się klatką – według metafory wybuchu gwiazdy, w miejscu akcji filmu kumuluje się energia, która prowadzić będzie do wybuchu.

Emocjonalna skuteczność Supernovej polega jednak nie tylko na przełamywaniu klisz klasycznego dreszczowca, lecz również na świadomym sięganiu do podskórnych napięć, które gryzą nas wszystkich – do poczucia niesprawiedliwości społecznej i do niemoralnego wykorzystywania prawa przez nietykalnych i uprzywilejowanych.

Oto sprawcą tragicznego wypadku (celowo omijam szczegóły, przy tak skondensowanym filmie łatwo o spoilery) jest polityk. Zraża do siebie widza swoim zachowaniem, absolutnym brakiem szacunku do ludzkiego życia, arogancją i dbaniem jedynie o swój własny interes (brzmi znajomo, prawda?). Wydaje się być nietykalny, a policja jest bezradna wobec immunitetu, lecz społeczna pętla coraz bardziej sfrustrowanych mieszkańców okolicznej wsi mocniej i mocniej zaciska się wokół szyi polityka. A przestrzeń – dosłownie – zdaje się kurczyć. Wszystko wskazuje na to, że dojdzie do linczu.

Forum Film Poland – materiały prasowe

Struna emocji jest napinana aż do niebezpiecznego punktu – poza politykiem jest policjant, dla którego wypadek okazuje się być czymś więcej niż tylko ekscytującym wydarzeniem na zwykle spokojnych wiejskich drogach oraz rodzina ofiar wypadku, która będzie szukać okazji do zemsty.

Wszystko wskazywałoby na to, że narracja skrupulatnie dąży do realizacji metafory zawartej w tytule – do wielkiego wybuchu. Niespodziewanie jednak Kruhlik uderza w metafizyczne tony. Tam, gdzie oczekiwalibyśmy spektakularnej kulminacji, reżyser włącza pauzę i wycisza akcję. Efekt jest potężny – zostajemy sam na sam z emocjami, które nie znalazły i nie znajdą już ujścia, jakby jakaś wyższa instancja zatrzymała czas w momencie nabierania powietrza do wrzasku.

Nie jestem przekonany co do tego zabiegu – czy oznacza to, że tylko wyższa instancja może przynieść sprawiedliwość? Czy dla nas widzów i dla naszej skumulowanej frustracji nie ma żadnego ujścia? Czy twórca celowo chce obudzić w widzach słuszną złość? Ciężko powiedzieć – myślę też, że głównym celem Supernovej nie jest poszukiwanie odpowiedzi na trudne pytania, lecz wywoływanie silnych emocji. A z tego zadania Kruhlik wywiązuje się bardzo dobrze.

Debiut młodego reżysera – mimo niewielkich potknięć i miejscowej łopatologii – jest dowodem na to, że w Polsce da się robić proste, solidne kino gatunkowe niewielkim nakładem pieniężnym. Wśród niekończących się produkcji historycznych i kolejnych mniej lub bardziej udanych komedii romantycznych – jest to potrzebny powiew świeżości i zdecydowanie dobry kierunek.

Liked it? Take a second to support me on Patreon!

Mateusz Tarwacki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *