Site Loader

Kino jest medium tak bogatym, jak samo życie. Chcąc ująć filmy w ramy zuniwersalizowanej historii, twórcy mierzą się z materiałem rangi wielkich modeli filozoficznych – już jest na nie za późno, kino napęczniało do rozmiarów tak olbrzymich, że można o nim opowiadać tylko w skali mikro. Ross Lipman, jeden z najważniejszych współczesnych reformatorów kina niezależnego, sięga po ułamek tej olbrzymiej historii, z zaskakującą swobodą tnąc, rozciągając i tworząc wyjątkowy kolaż historii nie tylko kina, lecz również sztuki brzuchomówczej.

W The Case of the Vanishing Gods Lipman miesza różne porządki łamiąc czwartą ścianę, nadając lalkom status równy lalkarzom, ożywiając je nie tylko fizycznie, lecz również karmiąc je ontologicznymi lękami, plotąc skomplikowaną siatkę psychologiczną. Oto Doktor Labyrinth, psycholog-konferansjer, rozpoczyna terapię Hugo, marionetki przeżywającej głęboki kryzys tożsamości. Kolejne sesje hipnozy terapeutycznej, ujawniają coraz to głębiej zakorzenione lęki Hugo, przyjmujące w filmie formę kolażu, wideo eseju na temat kulturowej historii brzuchomówstwa od antycznych wyroczni po współczesne horrory filmowe.

Festiwal Filmowy w Locarno – materiały prasowe

Lipman nie ukrywa przy tym pracy lalkarzy – marionetki pozostają marionetkami, których ruchy są wynikiem pociągania za sznureczki kogoś, kto stoi ponad nimi. Są uwięzione, zmuszone do przedmiotowej służby. Lecz być może wcale nie chcą pełnić tej roli. Być może historia brzuchomówstwa jest historią konfliktu dwóch cywilizacji: ludzi i lalek. Jest zderzeniem z niekończącą się historią skomplikowanych zależności przeplatanych wzajemnymi lękami przed tym, co obce, przed nieznanym, przed śmiercią.

Amerykański twórca nie jest przy tym zadufany, nie traktuje swojej wiedzy i umiejętności jako objawienia, nie boi się kiczu, ironii i zabawy. Tak, w The Case of the Vanishing Gods nie brakuje strachu, lecz również nie brakuje wyzwalającego śmiechu, a filmowe kolaże uniwersalizują opowieść o wycinku historii kina poświęconym lalkom. Podobnie jak w eksperymentalnej Johanna Lurfa, historia kina według Lipmana jest demokratyczna. Ludzkie lęki wobec lalek wydają się być równe niezależnie od miejsca.

The Case of the Vanishing Gods jest filmem atrakcyjnym, wyznaczającym dla kina niezależnego wyraźny kierunek. Jest przesłanką do tego, że wideo eseje będą pełnić coraz większą rolę poza filmowym mainstreamem.

Liked it? Take a second to support me on Patreon!

Mateusz Tarwacki

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Patreon

Wesprzyj mnie na Patreonie!

Kinogawęda

Współprazuję z:

Laura Przybylska
Laura Przybylska

Archiwa