Site Loader

Dziewczyna i pająk Ramona i Silvana Zürcherów jest ambitną dekonstrukcją współczesnej, syntetycznej komórki rodzinnej, czyli koleżeńskiego współlokatorstwa. Podobnie jak w rodzinie, więzi między młodymi bohaterami są równie silne, co skomplikowane. Zamiast jednak eksploatować młodociane dramy, Bracia Zürcher skupiają się na momentach pomiędzy, na wszystkich małych, niezręcznych zachowaniach, które dzieją się wtedy, kiedy pod wpływem duszonych emocji nie wiemy, co zrobić ze swoim ciałem. Jeśli mielibyśmy wyobrazić sobie sitcom w stylu slow cinema, to jest nim film szwajcarskich reżyserów.

Lisa (Liliane Amuat) wyprowadza się ze wspólnej kwatery, by zamieszkać samodzielnie. Z perspektywy stojącej na uboczu Mary (Henriette Confurius) śledzimy przebieg ciągnącej się w nieskończoność przeprowadzki. Choć nikt nie mówi tego wprost, w niedopowiedzeniach między przyjaciółkami można wyczuć żal i fizyczne napięcie. Lecz nie zobaczymy na ekranie kulminacji konfliktu w tej niedookreślonej relacji – tak jakby już było za późno na reakcję, tak jakby można już było tylko biernie obserwować i godzić się z nieuchronnym rozstaniem.

To kamera wyręcza swoich neurotycznych bohaterów – Bracia Zürcher skupiają się na przypadkowych spojrzeniach, zerknięciach ujawniających zależności między lokatorami, na napoju, który wylewa się powoli z plastikowego kubeczka, na sączącej się opryszczce na ustach Mary. Twórcy wydłużają te spojrzenia, dając widzom wrażenie bezczelnego podglądania sytuacji, które nie są ich sprawą.

Festival Filmowy w Locarno – materiały filmowe

Dziewczyna i pająk jest filmem, w którym na pierwszym planie znajduje się dziewczęcość. Emocje spychane są tu poza kadr oraz do wnętrz bohaterek, nabudowując poczucie frustracji i bezradności. Wszelkie próby komunikacji przerywane są przez nagłą zmianę kadru, niby tik nerwowy, lub powracający co i rusz klasyk muzyki pop z lat 80., Voyage, Voyage zespołu Desireless. Być może tylko wędrujący po ścianie tytułowy pająk wie jak wyjść z owego emocjonalnego impasu – gdyby tylko potrafił mówić.

Pełnometrażowy debiut Braci Zürcher jest filmem introwertycznym i neurotycznym, nakręconym z wyrachowaną niezręcznością. Jest też dziełem uroczym, które ogląda się z podobnym uczuciem, które towarzyszy słuchaniu po raz kolejny Voyage, Voyage – noga podryguje mimo lekkiej irytacji.

Liked it? Take a second to support me on Patreon!

Mateusz Tarwacki

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Patreon

Wesprzyj mnie na Patreonie!

Kinogawęda

Współprazuję z:

Laura Przybylska
Laura Przybylska

Archiwa