Site Loader

Catarina Vasconcelos stworzyła dzieło niezwykle bogate. Metamorfoza ptaków jest bowiem esejem wizualnym, w którym narracja toczy się nie tylko za pomocą poetyckiego dialogu z przeszłością, lecz również za pomocą obrazu – przestrzeni, martwej natury, ciał, gestów, czynności, rodzinnych fotografii. Portugalska artystka ukrywa w martwych przedmiotach tajemnice prywatne i rodzinne, tajemnice wielkie, historyczne i małe, lokalne. Ukrywa zapis wspomnień wieków – został on zawarty w ruchu, w czynnościach wykonywanych przez przodków, w manualnej pamięci ciała. Reżyserka czule prowadzi nas przez rytuał anamnezy, wydobywając ze zbiorowego umysłu historii wspólną pamięć ludzkości.

Tak, Metamorfoza ptaków jest jak wysłana w kosmos kapsuła czasu, jak skondensowany zapis ludzkich doświadczeń. Jest jak saudade, to uczucie wyrażone jednym słowem chyba tylko w portugalskim języku, tak wysoko wartościowane przez Portugalczyków – uczucie emocjonalnej pustki, tęsknoty za kimś lub czymś, co jest daleko. Odczuwanie przemijania, kruchości życia, kontemplacja przeszłości. Samotność, lecz także duma i radość płynąca ze szlachetnego rozumienia owego nieustannie obecnego stanu ducha. Lecz esej Vasconcelos to nie tylko ukłon w stronę portugalskiej tożsamości narodowej i historii, to przede wszystkim wizualna perła, zabierająca odbiorców w głąb ich własnych wspomnień i tęsknot, powidoków zwykłych czynności, gestów i odruchów. To dialog żywego filmu z widzem.

Nowe Horyzonty – materiały prasowe

„Dla nas było to wszystko zbyt smutne. Byliśmy martwą natrą. Patrzyliśmy na świat jakby z wnętrza obrazu”. Vasconcelos jak gdyby zaklęła dusze przodków w przedmioty, w czynności, w fotografie rodzinne. Z wizualną brawurą ogranicza ludzkie ciało za pomocą kadru – skupiając się na detalach, na dłoniach, na włosach – i podobnie czyni z fotografiami, wizualizując ów melancholijny brak, tę niemożność ponownego spotkania. Postaci, jak gdyby żywe i nieżywe – potrafią znikać ze zdjęć, zostawiając po sobie dokładnie wycięte kontury.

Choć doświadczenie Metamorfozy ptaków szalenie trudno opisać, na pomoc przychodzi sam tytuł. Wydaje się, że jest odwołaniem do goetheańskiej teorii metamorfozy roślin, według której archetypowa forma rośliny znajduje się w jej najmniejszym elemencie, np. w liściu. Ta najdrobniejsza część stanowi mikro-skalę całości. Opowieść Vasconcelos  również jest metamorfozą. Najmniejszy element filmu – kadr, obraz, wypowiedziane zdanie – w mikro-skali odzwierciedla całość dzieła oraz pozwala rozpłynąć się w słodko-gorzkiej rozkoszy odczuwania saudade.

Jeżeli dzieło Vasconcelos posiada jakąś wadę, to jest nią przesyt – przepych narracyjny jest w filmie jak szok po pierwszym w życiu wejściu do barokowej katedry. Wymaga czasu i skupienia zupełnie niedostępnego dla „zwykłego” widza, nie uczestniczącego na co dzień w podobnych rytuałach anamnezy. W tym sensie jest to więc dzieło zamknięte i elitarystyczne – dostępne dla tych, którzy nie tylko nie boją się patrzeć w niebo w poszukiwaniu ptaków, lecz również posiadają ku temu odpowiednie narzędzia.  

Dla badacza wizualności esej portugalskiej reżyserki jest przeżyciem niemal duchowym. Pozwala wejść w dialog ze zbiorową przeszłością, która tkwi w każdym z nas. Pozwala słuchać ptasiego śpiewu i oglądać wielobarwne ptaki formujące klucze na niebie. W końcu czymże jest ptak, jeśli nie uskrzydlonym duchem przeszłości?

Liked it? Take a second to support me on Patreon!

Mateusz Tarwacki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Patreon

Wesprzyj mnie na Patreonie!

Kinogawęda

Współprazuję z:

Laura Przybylska
Laura Przybylska