Site Loader

Alice Winocour – twórczyni, która dała się poznać jako znakomita scenopisarka, współpracując z reżyserką, Deniz Gamze Ergüven, przy produkcji wielokrotnie nagradzanego Mustanga (2015) – swoim najnowszym filmem oddaje hołd nie tylko trudnej pracy i wyrzeczeniom tych, którzy zostają porwani marzeniem o lotach w kosmos, lecz również dylematom współczesnych kobiet.

Proxima opowiada bowiem historię astronautki, Sary (wspaniała Eva Green), która stara się połączyć poświęcenie dla swojej pracy i pęd zdobywania nowej frontiery z poczuciem macierzyńskiego obowiązku i miłością do swojej córki, Stelli. Film, który mógłby sugerować, że będzie kolejnym obrazem skupionym na lotach w kosmos, kameralną wizją wysiłku astronautów, w który wplata się tęsknota za domem i dramat rodzinny, zaskakująco twardo stąpa po ziemi.

Bestfilm – materiały prasowe

Winocour nie szuka sensacji. Tak, należy spodziewać się skupienia uwagi na relacji między matką i córką, lecz nie chodzi tylko o układ tych dwóch ciał na niebie problemów – dookoła nich krąży wiele obcych satelitów, ingerujących w ich wspólną orbitę. Chodzi o portret świata, w którym kobieta, niezależnie od wieku, zawsze ma ciężej. Ma ciężej, ponieważ nie dość, że na każdym kroku dokonuje szalenie trudnych wyborów (np. oddanie córki opiece męża, z którym pozostaje w separacji – która sama w sobie też była rodzajem wyboru), to jeszcze zderza się pracą w zawodzie popularnie kojarzonym z mężczyznami[1].

Coś, co w mniemaniu niektórych mogłoby uchodzić za troskę (np. komentarze kolegi-astronauty, Mike’a – Matt Dillon), w doświadczeniu Sary staje się kolejną przeszkodą, seksistowskimi docinkami naśmiewającymi się z jej dyspozycji. Chłodny dystans byłego męża jawi się niczym złośliwy brak wrażliwości i zwyczajnej troski. Wysiłek fizyczny, mordercze przygotowanie do lotu w kosmos, staje się coraz większą torturą.

Bestfilm – materiały prasowe

Choć Sarę rozdziera owe doświadczenie osamotnionej kobiety, która absolutnie wszystko musi zdobywać jak na polu walki, nie rezygnuje ze swojej kobiecości, z odczuwania swojej płci i z zawziętej, upartej, milczącej bitwy z całym wrogo nastawionym światem. Nie zamieni się w „człowieka kosmicznego”, jak mówi, lecz pozostanie kobietą (nie chce nawet tłumić lekami menstruacji, decydując się na skrajnie niekomfortowy trud).

Proxima kondensuje doświadczenia współczesnych kobiet. Jest donośnym głosem, komentarzem i manifestem. Doświadczenia Sary i jej córki, która również uczy się, jak funkcjonować w nieprzyjaznej rzeczywistości, gdzie miłość musi być dawkowana, ogląda się jak wytrawny thriller. Winocour nie szczędzi napięcia, do ostatnich minut filmu trzymając widzów w fabularnej niepewności. Tym jednak, co najbardziej wzrusza i przeraża, jest zdanie sobie sprawy z tego, że większość kobiet przeżywa całe życie w takim dreszczowcu – balansując często na cienkiej granicy między spełnieniem biologicznych potrzeb, marzeń i tego, co wymaga od nich społeczeństwo.


[1] Celowo użyłem wcześniej określenia „nowa frontiera”, wyznaczającego kosmos jako nową granicę do przekroczenia, nowe miejsca do odkrycia i projektującego wzór kowboja z Dzikiego Zachodu na astronautę.

Liked it? Take a second to support me on Patreon!

Mateusz Tarwacki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Patreon

Wesprzyj mnie na Patreonie!

Kinogawęda

Współprazuję z:

Laura Przybylska
Laura Przybylska