Site Loader

Realizm magiczny jest estetyką, która wyjątkowo dobrze sprawdza się w opowieściach ze społecznie zaangażowanym pazurem, krytycznie rozdrapującym kapitalizm. Zawsze lubię przywoływać przykład Miguela Gomesa i fantastycznego tryptyku Tysiąca i jednej nocy, który za pomocą baśniowego klucza dekonstruuje kryzys ekonomiczny, a także życie w post-kryzysowej Portugalii.

Perspektywę mniej intelektualną, a opartą bardziej na obserwacji i doświadczeniach dorastania w trudnych warunkach, przyjmuje w swoim Cieniu ojca brazylijska reżyserka, Gabriela Amaral. Tu świat widziany będzie nie za pośrednictwem doświadczenia zbiorowego, lecz oczami dziewięcioletniej Dalvy. Dziewczynka mieszka – po tragicznym wypadku i śmierci matki – z ciężko pracującym na budowie ojcem, nie mającym czasu na żałobę, i ciotką, która zaszczepia w Dalvie wiarę w duchy i magię.

Splat!FilmFest

Dalva traktuje swój dar poważnie i głęboko wierzy w sprawczość swoich przewidywań dotyczących przyszłości. Rzeczywistość jednak zdaje się przeczyć przekonaniu dziewczynki o tym, że wszystko będzie dobrze. Ciotka wychodzi za mąż i wkrótce opuszcza swojego brata i bratanicę, a ojciec jest coraz bardziej nieobecny. Zostawiona na pastwę losu Dalva konstruuje rzeczywistość na podstawie świata poskładanego z opowieści i magicznej wiedzy przekazanej przez ciotkę, własnych pragnień i filmów o zombie, które ogląda wieczorami w telewizji.

Cień ojca nie jest typowym coming-of-age, w którym należy oczekiwać pogodnego rozwiązania problemów lub przynajmniej skutecznego przejścia procesu dorastania. Gabriela Amaral tworzy film ponury, a mroczne napięcie nie tylko wynika z bliskości śmierci, obok której dorasta dziewczynka (i ma z nią bezpośrednią styczność – dostaje od ojca pukiel włosów zmarłej matki, trzyma też jej dwie pojedyncze kostki), lecz również ze świadomości widza: ten magiczny, dziecięcy świat – będący przepracowaniem okrutnej rzeczywistości – w końcu będzie musiał się rozpaść.

Owa świadomość utrzymuje się aż do samego końca filmu, mimo że Amaral nie rozbija bańki, w której żyje Dalva. Kiedy dziewczynka prosi duchy, by zwróciły jej tych, którzy ją kochali, wiemy, że to niemożliwe, a jednak razem z nią chcemy uwierzyć w możliwość dobrego zakończenia. I jak to w realizmie magicznym bywa, nie sposób stwierdzić, co jest prawdziwe – nasze odczucie, czy przekonania bohaterów.

Na uwagę zasługuje ciepłe potraktowanie przez artystkę wątków społecznych – mordercza, niebezpieczna praca bez ubezpieczenia, bieda, która nie pozwala na rozwijanie normalnych, zdrowych, pełnych miłości relacji z drugą osobą. To wszystko jest przyjmowane przez bohaterów Cienia ojca zupełnie z taką samą oczywistością, jak wiara w duchy. I ta bezsilność i obojętność wobec świata, w którym wiele dzieci musi dorastać w cierpieniu i przekonaniu o tym, że nigdy nie będzie lepiej, jest tym co najskuteczniej w filmie Brazylijki przeraża.

Swoim drugim pełnometrażowym filmem brazylijska reżyserka pokazuje, że możemy się spodziewać, że prędzej czy później zostawi swój trwały ślad na mapie kina. Nie jest to kino wielkie, nie jest to kino wybitne. Jest to za to kino tworzone z sercem, przekonaniem i poetyką, która traktuje swoich widzów poważnie i dojrzale.

Liked it? Take a second to support me on Patreon!

Mateusz Tarwacki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Patreon

Wesprzyj mnie na Patreonie!

Kinogawęda

Współprazuję z:

Laura Przybylska
Laura Przybylska