14. AfryKamera: między blaxploitation a blaxploitation
Film południowoafrykańskiego reżysera ogląda się jak zaginione dzieło blaxploitation z lat 70. Jest w tym pewien urok, lecz również i pewna wątpliwość.

Film południowoafrykańskiego reżysera ogląda się jak zaginione dzieło blaxploitation z lat 70. Jest w tym pewien urok, lecz również i pewna wątpliwość.
Rambo pozostaje oczywiście świetną, niewymagającą rozrywką. Problem polega na tym, że im dalej w las (dżunglę), tym trudniej przełknąć coraz to bardziej gorzki smak ideologii.
Tony zostaje kierowcą Shirley’a i razem z nim wyrusza w trasę koncertową po amerykańskim Południu. Rzeczywistym celem mieszkającego samotnie nad Carnegie Hall wirtuoza nie jest zarobek, lecz przysłużenie się powolnemu procesowi równania rasowego w miejscach, w których jest o to najciężej.
Spike Lee doprowadził do perfekcji umiejętność dekonstrukcji i przepracowywania kina blacksploitation. W przeciwieństwie do np. Quentina Tarantino, nie odwołuje się do historycznego gatunku, po to by go powielić, konstruując jego nowoczesną, atrakcyjną kopię, lecz korzysta ze swojej wyobraźni, łamiąc szkodliwe schematy.
Raoul Peck stworzył na wskroś osobisty manifest tożsamościowy. Na narrację składają się archiwalne materiały obrazujące walkę ruchu afroamerykańskiego, wizualne cytaty filmowe, fragmenty współczesnych protestów i manifestacji, a to wszystko spięte jest czytanym przez Samuela L. Jacksona tekstem, będącym adaptacją nigdy nie ukończonej książki Jamesa Baldwina.