Site Loader

Dawno nie widziałem rodzimego filmu, który stawiałby tak błyskotliwą – i przerażającą zarazem – diagnozę, dotyczącą naszych polskich problemów tożsamościowo-narodowych. Jagoda Szelc bardzo sprawnie gra na lękach, wynikających z napięcia racjonalne-irracjonalne. Lękach, które stały się jednym z fundamentalnych elementów codzienności życia w Polsce.

Od czasu pewnego tragicznego, kwietniowego dnia, stale są one rozdrapywane i pogłębiane. Słusznie zauważa Jakub Popielecki z redackji Filmwebu, że Wieża. Jasny dzień jest rodzajem przepowiedni („Oparte na przyszłych wydarzeniach”), ostrzegającej nas przed nieuchronnością powrotu paradygmatu romantycznego i konsekwencjami tegoż.

Fabuła wskazuje na ograną, dramatyczną receptę – zamkniętą, rodzinną obyczajówkę, rozgrywającą się na wsi (Kaszuby). Mula i Michał przygotowują się do pierwszej komunii córki, Niny. Mula przewodzi rodzinie, mając na głowie, poza sprawami domowymi, opiekę nad matką, Adą. Przyjeżdża reszta rodziny. Andrzej, brat Muli, z żoną Anną i dwiema córkami oraz Kaja, siostra Muli, będąca jej zupełnym przeciwieństwem – jest osobą dziką, zachowującą się trochę jak szamanka, trochę jak wiedźma, posiadającą niezwykłą relację z naturą. Szybko dowiadujemy się, że to Kaja, nie Mula, jest biologiczną matką Niny i powraca do rodziny jako uciekinierka.

Against Gravity – materiały prasowe

Rodzinny dramat jest właściwie tylko tłem dla grzebania się w lękach. Oś napięcia osadzona jest między siostrami. Mula, głos rozsądku, racjonalizuje , organizuje, porządkuje i kontroluje (to już widać na samym początku, np. kiedy odczytuje Kai listę zasad – co Kai wolno wobec córki, czego nie). Źle sobie radzi ze wszystkim tym, co zaburza porządek jej świata (np. nie bardzo potrafi odpowiedzieć Ninie, po co właściwie jest komunia, wnioskując, że chodzi o przynależność do wspólnoty; innym przykładem jest scena przy kominku – Mula na nieznane reaguje agresywnie). Z kolei Kaja jest kompletną odwrotnością siostry. Nie mieści się w ramach wspólnoty, trzyma się na uboczu, ale to ona ucieleśnia to, co irracjonalne (np. demencja Ady pryska jak zły urok) – zachowanie Kai kojarzy mi się z przeprowadzaniem pewnego rodzaju społecznego rytuału (coś w stylu praktyki szamanistycznej ze Sztuki znikania, tyle że tutaj efekt niekoniecznie jest pozytywny).

Zderzenie tych dwóch światów skutkuje tym, że rzeczywistość zdaje się pękać (jak szklanka, do której Anna wlewa wodę). To widać w montażu obrazu i dźwięku, np. w pokazywaniu, powtarzaniu niektórych scen z dwóch perspektyw – zwykły spacer staje się niepokojący i pełen napięcia i oczekiwania – lub w momentach dziwnych szumów, szeptów i trzasków, które towarzyszą nam od początku filmu. Kaja powoli zdaje się dominować i zdobywać ten racjonalny, wiejski świat. Czy jesteśmy w stanie się przed tym obronić, czy faktycznie diagnoza Szelc okaże się prawdziwa i – tak jak w filmie – czeka nas zbiorowa paranoja?

 Po kwietniu 2010 niespodziewanie znaleźliśmy się w zupełnie innym, choć znanym skądinąd świecie. W świecie, który był wcześniej ospały i potrzebował czegoś, na czym mógłby żerować. W świecie resentymentów sięgających XIX wieku, w świecie spisków, podziemnej działalności, silnych emocji i podszytej martyrologią wiary w patriotyczne, zbiorowe „my”, wyraźnie oddzielonego od  „wy” i „oni”.

Były już filmy, które starały się podjąć temat i opowiedzieć o nastrojach społecznych. Przykładem może być Onirica Lecha Majewskiego z 2013 roku. Film, który wieje kiczem naiwnego patriotyzmu wierzącego w jednolitą wspólnotę. Skamielina straszna – czy ktoś jeszcze wierzy w takie państwa-monolity?. Inne ujęcie stanowi oczywiście Smoleńsk Antoniego Krauze. Nawiązując do znakomitego tekstu Marcina Napiórkowskiego, jest to rodzaj pornografii spisku. Perwersyjnego oczekiwania na akt seksualny – eksplozję samolotu.

Jagoda Szelc – świadomie bądź nie – trafia w sedno problemu, prowadząc narrację niczym wieszcz epoki romantyzmu. Ów lęk przed przyszłością opętaną przez przeszłość, był tym, co sprawiało, że oglądając Wieżę. Jasny dzień miałem ciarki na plecach. Wspaniały filmowy debiut, na który długo czekaliśmy i któremu można wybaczyć różne niedociągnięcia.

Liked it? Take a second to support me on Patreon!

Mateusz Tarwacki

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Patreon

Wesprzyj mnie na Patreonie!

Kinogawęda

Współprazuję z:

Laura Przybylska
Laura Przybylska

Archiwa