Site Loader

Dla osób niezajmujących się sztuką profesjonalnie lub na co dzień, wiele współczesnych instalacji może wydawać się zbyt abstrakcyjna, obca i niezrozumiała. Niezwykle ciężko jest zachować oryginalność, poszukiwać nowych dróg wyrazu, a jednocześnie, na spontanicznym, intuicyjnym poziomie, pozostawać zrozumiałym dla większości odbiorców. Jim Denevan jest przykładem twórcy, który po prostu podążając za wewnętrznym, artystycznym imperatywem, tworzy sztukę spójną, przystępną i… romantyczną. Patrick Trefz w Man in the Field: The Life and Art. of Jim Denevan śledzi poczynania i życie artysty, próbując odkryć źródło jego inspiracji oraz zbliżyć się do człowieka stojącego za fasadą ekscentrycznego twórcy.

W latach 90., pod wpływem impulsu, Denevan zaczął tworzyć monumentalne struktury na plażowym piasku. Figury geometryczne, spirale, obrazy niemal momentalnie poddawane były kaprysom żywiołów – pływów nadchodzących fal oraz wiatru. Olbrzymia skala projektów artysty, którego płótnem jest sama natura (nie tylko piasek, lecz również lód oraz ziemia), kontrastuje z kruchością jego sztuki. Prawie oczywistym wydaje się więc kierunek, w którym twórca podąża współcześnie – wielkie, plenerowe uczty z finezyjnie ustawionymi stołami. Człowiek, będący już nie tylko odbiorcą, lecz również częścią sztuki, jest wystawiony na działanie żywiołów, a jedzenie, równie finezyjne i kruche, co sztuka Denevana, wystawione jest na żywioł ludzkiego głodu i ciekawości świata.

Kadr dzięki uprzejmości Greenwich Entertainment

Choć można odnieść wrażenie, że film Trefza ugina się pod skalą i charyzmą postaci artysty, reżyser nie jest wobec Denevana całkiem bezkrytyczny i brązowniczy. Owszem, widać fascynację i sympatię, ale również próbę odkrycia źródeł efemerycznej inspiracji dla piaskowych struktur. Początkowo sztuka Denevana, nawet według niego samego, była przypadkowa, była wynikiem tajemniczego wewnętrznego głosu, kaprysu, potrzeby wyrażenia siebie. Sens owej sztuki pojawił się wtórnie – wraz z dojrzewaniem, odnajdywaniem swojego miejsca oraz ewolucją rodzinnych zależności. Sztuka ujawniła swoją funkcję jako wentyla bezpieczeństwa dla emocji, ucieczki od świata i problemów.

Pochodzącemu z Niemiec reżyserowi udaje się w subtelny sposób uchwycić romantyczny wymiar sztuki amerykańskiego ekscentryka – fascynację tymczasowością i żywiołami natury, obecność emocji i twórczej siły człowieka – jak i złożoność jego postaci, owego „wrażliwego giganta”, człowieka, który pod fasadą opanowania i niedostępności kryje olbrzymią wrażliwość i podatność na zmienne pływy życia.

Kadr dzięki uprzejmości Greenwich Entertainment

Nawet najbardziej tajemnicza sztuka może nabrać indywidualnego znaczenia w zależności od perspektywy patrzącego. Podobnie jak sztuka Denevana, rozwijająca się i dojrzewająca powoli, by ujawnić w końcu swój prawdziwy sens, film Trefza układa się w spójną całość dopiero z dystansu, tak jak piaskowe rysunki. Lecz czy obraz ów zniknie tak łatwo jak ulotna sztuka amerykańskiego artysty, czy zapisze się w pamięci, zostawiając smak potrawy jedzonej na świeżym powietrzu? Przekonamy się patrząc na nadchodzące życiowe fale.

Liked it? Take a second to support me on Patreon!

Mateusz Tarwacki

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Patreon

Wesprzyj mnie na Patreonie!

Kinogawęda

Współprazuję z:

Laura Przybylska
Laura Przybylska

Archiwa