Site Loader

Świat Nędzników to świat wyjęty prosto z rapu. Tu nie chodzi o spójny obraz społeczny, ani o podjęcie narracji za pomocą lokalnych mikrohistorii. Chodzi o wywołanie silnych emocji za pomocą ogólnego wyobrażenia na temat ulicznej dżungli i francuskich przedmieść. Nie jest nawet szczególnie istotne to, czy obraz zarysowany przez Ladj Ly jest trafny. Najbardziej trafna klisza wciąż pozostaje kliszą.

Oto w Nędznikach policja będzie trząść Montfermeil za pomocą przemocy i strachu, a sama dzielnica, swoisty kocioł kulturowy, będzie dławić się wewnętrznymi sporami. Takie jest prawo ulicy, zdaje się mówić debiutujący reżyser, że najbardziej cierpią ci niewinni, którzy nie mają szans na inne życie i nie mają narzędzi na poprawę swojego losu – dzieci.

M2Films – materiały prasowe

Francuski kandydat do Oscara w kategorii filmu zagranicznego jest obrazem złożonym z kilu perspektyw. Nowego policjanta, którego uczciwość i poczucie obowiązku kontrastują z przemocowymi zachowaniami kolegów, lokalnego łobuza, który przez swoje szalone pomysły ma na pieńku z prawem, oraz chłopca z dronem, którego używa głównie po to, by podglądać koleżanki. Jak można się domyślać, te trzy historie splotą się ze sobą, tworząc oś konfliktu.

Dynamiczny montaż (tu kamera z ręki, tam zza pleców, a w górze fruwają drony), który sprawdziłby się doskonale w teledysku, w Nędznikach staje się jedną z głównych przeszkód, które utrudniają identyfikację z bohaterami. Po prostu nie mamy czasu, żeby dobrze ich poznać. Co więcej, Ladj Ly nie daje nam ku temu fabularnej okazji. Ekspozycja jest szczątkowa, a jej elementy zostały rozrzucone przypadkowo w różnych punktach filmu. Chęć pokazania chaosu ulicy i poruszania się w niebezpiecznej przestrzeni przedmieść przysłoniła prawie zupełnie bohaterów tego świata. A przecież w społecznie zaangażowanej historii to oni powinni być na pierwszym planie. W tym sensie odwołanie do powieści Wiktora Hugo jest tylko kaprysem – próbą nadania większej wartości czemuś, co samoistnie mogłoby być wystarczające. To szukanie kontekstów na siłę.

Debiutującym twórcom można wiele wybaczyć. Rzeczywiście nie wypada odmawiać francuskiemu reżyserowi dobrych intencji, lecz wygląda na to, że zabrakło mu siły by przetworzyć rzeczywistość, a nie tylko dzielić się wizją, z której większość z nas dobrze zdaje sobie sprawę. I nie chodzi tu wyłącznie o wartość intelektualną oraz mniej lub bardziej udane zabawy w kontekstualne chowanego.

M2Films – materiały prasowe

Nędznicy są filmem spóźnionym. Pokazują mieszkańców przedmieść jako tych „spoza”, jako Innych. A przecież nawet sami Francuzi zmienili swoją optykę, jeżeli chodzi o widzenie społecznych problemów. Potwierdził to protest żółtych kamizelek[1], który udowodnił, że rolnik sprzeciwiający się demontażowi przemysłu mleczarskiego przez państwo ma podobny interes co biedny chłopak z przedmieść zduszony przez system i zamknięty w ponurej klatce blokowiska. O wiele więcej można było spodziewać się po twórcy, który sam wychowywał się na przedmieściach Paryża, w Montfermeil.

Ladj Ly nie tylko stara się pokazać bezsilność przedmieść, ale i sam jest bezsilny wobec ogromu tematu, którego się podjął. Być może dla niego przedmieścia, które pamiętał sprzed lat są jedynie zniekształconym wspomnieniem, zupełnie jak treść dawno przeczytanej książki, po której po wielu latach zostaje tylko pamięć tytułu.


[1] Michał, wielkie dzięki za trop.

Liked it? Take a second to support me on Patreon!

Mateusz Tarwacki

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Patreon

Wesprzyj mnie na Patreonie!

Kinogawęda

Współprazuję z:

Laura Przybylska
Laura Przybylska

Archiwa