Site Loader

Po dwóch czysto neomodernistycznych filmach drogi (Tharlo z 2015 i Jinpa z 2018), Pema Tseden odkłada temat samotnego, odrzuconego bohatera snującego się po szerokiej, surowej, tybetańskiej przestrzeni, na rzecz wielowarstwowego portretu tybetańskiego społeczeństwa. Tempo, jak to u neomodernistów, szybkie nie będzie, lecz temat i antropologiczny styl, z jakim reżyser przygląda się zwyczajom swoich rodaków (a przynajmniej tym, którzy mieszkają na prowincji), na pewno skuteczniej przyciąga uwagę widzów niż atrakcyjne wizualnie, ale jednak snuje.

Balon opowiada o mieszkającej na wsi rodzinie. Jej życie toczy się spokojnie między zabawami dwóch chłopców na rozległych łąkach a hodowlą owiec. Balon oznacza tutaj nie tylko marzenia dzieci o ulubionej zabawce – którą zastępują sobie ostatnimi prezerwatywami nieudolnie ukrywanymi przez rodziców – lecz również bańkę lokalnej kultury, która w zderzeniu z panującym prawem i różnicami kulturowymi (Tybet-Chiny) prędzej czy później nie będzie mogła wytrzymać napięcia i zwyczajnie pęknie.

Pięć Smaków – materiały prasowe

Tybetański twórca przygląda się konfliktowi wynikającemu ze spotkania zwyczajów, wierzeń i konserwatywnej kultury z chińską polityką jednego dziecka (zakończoną dopiero kilka lat temu, a trwającą od końca lat 70., czyli przez niemal trzy dekady). Okazuje się, że proste życie czasem stawia przed zwykłymi ludźmi wymagania nie do spełnienia i nie da się pozostać wiernym jednocześnie swojej kulturze i wymogom narzuconym przez państwo.

Wewnętrzne rozdarcie poszczególnych członków rodziny wobec podjęcia decyzji, która w żadnym wypadku nie będzie dobra, zaczyna urastać do ogromnych rozmiarów – zdecydowanie wykraczając poza krąg rodzinny. Pema Tseden z empatią pokazuje ciąg przyczynowo-skutkowy napędzany światopoglądami poszczególnych bohaterów, uwikłanych w zawiłe dylematy moralne (np. czy można dokonać aborcji, jeśli ktoś święcie wierzy, że dziecko będzie reinkarnacją zmarłego członka rodziny? Czy możemy pozwolić sobie na kolejne dziecko – przecież będziemy musieli zapłacić karę?).

Tybetański artysta nie ocenia – rejestruje. Jego spojrzenie jest ciepłe i niepozbawione delikatnego humoru, lecz reżyser nie przyjmuje roli większej od neutralnego obserwatora, który nie staje wyraźnie po żadnej ze stron. To swoim bohaterom i widzom pozostawia poradzenie sobie z moralnymi dylematami. Owo milczenie zostawia nas z dojmującym poczuciem bezradności – jesteśmy zbyt mali, żeby poradzić sobie z losem.

Konflikt tragiczny dobrze oddaje pułapki życia w konserwatywnym, zamkniętym społeczeństwie. Stąd nigdy i w żaden sposób nie da się uciec. Pema Tseden uświadamia nam, że modernizacja Tybetu, jaką niewątpliwie narzuciły rozwijające się w ekstremalnym tempie Chiny, nie wszędzie i nie zawsze musi być czymś pozytywnym. Nowoczesność przychodząca zza granicy napotyka tu na kulturowy opór. Z kolei warunki życia, jakie wyznacza tradycja, wydają się coraz bardziej absurdalne – i niemożliwe do spełnienia pod względem ekonomicznym (np. brak pieniędzy na edukację kolejnego dziecka).

Obraz społeczny przedstawiony w Balonie został okraszony pięknymi zdjęciami Lu Songye, którego pracę mogliśmy podziwiać także w poprzednich filmach tybetańskiego reżysera. Choć Balon nie jest filmem wybitnym, który przyniesie widzom ogromny zachwyt, jest filmem uniwersalnym i potrzebnym, który pokazuje, że coraz bardziej potrzebne zmiany społeczno-kulturowe w różnym tempie dzieją się na całym świecie, a nie tylko na naszym podwórku.

Liked it? Take a second to support me on Patreon!

Mateusz Tarwacki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *