Site Loader

Malowany ptak Jerzego Kosińskiego jest jedną z moich ulubionych książek. Filmowej adaptacji w reżyserii Václava Marhoula wyczekiwałem więc z niecierpliwością i entuzjazmem. Wiedziałem, że książki, która wywołała kontrowersje nie tylko ze względu na ilość przemocy, lecz również – a może zwłaszcza – ze względu na przedstawienie w niej Polaków[1], nie da się zekranizować w Polsce. Dlatego ucieszyłem się, że tego zadania podjęli się nasi bliscy sąsiedzi, którzy przecież borykali się z podobnymi problemami – liczyłem na solidnie wykonaną pracę domową.

Zanim przejdę do samego filmu, postaram się rozjaśnić nieco kontekst książki, bez której, jak uważam, nie da się komentować dzieła czeskiego reżysera. Wydany w 1965 w Stanach (Kosiński wyemigrował w 1957 roku, by resztę życia – aż do samobójstwa w 1991 roku – spędzić za oceanem) Malowany ptak przez długi czas był uważany za powieść częściowo autobiograficzną. Podważyła to m.in. reportażystka Joanna Siedlecka w Czarnym ptasiorze z 1994 roku, w którym udowadnia, że Kosiński nie mógł pisać w swojej książce o sobie, ponieważ wojnę przeżył bezpiecznie w Dąbrowie Rzeczyckiej nad Sanem, gdzie opiekowała się nim katolicka rodzina.

Reportaż Siedleckiej dla polskiej prawicy stał się argumentem koronnym w sprawie niewiarygodności Kosińskiego, a nawet zarzutów plagiatu i kłamstw – no bo przecież Polacy nigdy nie dopuściliby się przemocy, to święty naród. Siedlecka ma rację w tym, że Kosiński nie przeżył opisywanej przez siebie historii w dosłownym sensie, lecz należy zdawać sobie sprawę, że książka nie została napisana w formie wspomnień. Jak pisała Maria Janion w Płaczu generała: eseju o wojnie z 1998, Malowany ptak nie jest zapisem tego, co Kosiński przeżył, lecz tego, jak przeżył.

Warto zauważyć, że w momencie wybuchu wojny, polsko-amerykański pisarz miał mniej więcej 6 lat. Nie jest to wiek, w którym człowiek posiada pełną świadomość samego siebie i własnego otoczenia. Poza tym, wspomnienia z dzieciństwa często bywają zniekształcone przez czas. W tym sensie Malowanego ptaka należy czytać jako rodzaj przepracowania traumy wojny z perspektywy dziecięcej.

Książka przedstawia ten sposób patrzenia na świat znakomicie. Można ją podzielić na dwie części. Pierwszą, będącą rodzajem wstępu i pomieszania faktu i fikcji, w której czas akcji jest ahistoryczny, a mały chłopiec znajduje się poza cywilizacją. Ta część przypomina coś w rodzaju powieści wędrówek, w której ważniejsze od bohatera są odwiedzane przez niego miejsca, wydarzenia i napotykane postaci, które go kształtują.

Druga część rozpoczyna się od momentu pojawienia się Niemców, kiedy czas zaczyna być historyczny, a powieść zamienia się w rodzaj powieści wychowawczej. Fundamentalne zmiany w osobowości żydowskiego chłopca przebiegają wraz ze zmianą rzeczywistości. Przechodzi on drogę od dziecka mieszczańskiego z korzeniami rodzinnymi do komunisty (a właściwie – stalinisty) bez oparcia w tradycji, korzeniach, rodzinie, kulturze, itd. Jest pustą kartą, na której ktoś zapisał okropieństwa wojny.

Przedstawiona w książce przemoc jest widziana oczami małego dziecka (a także przez niego przeżywana), którego wyobraźnia pracuje na pełnych obrotach i osiąga poziom odrealnienia. Owo zlanie się prawdy i fikcji[2] jest kluczem do zrozumienia, dlaczego kontrowersje wokół powieści są tak żywe do dziś.

Václav Marhoul niestety nie odrobił pracy domowej. Po pierwsze, perspektywa dziecka i jego przepracowywanie i dekonstruowanie przeżywanej rzeczywistości za pomocą wyobraźni, zostaje całkowicie zignorowane. W filmie widz patrzy oczami anonimowego obserwatora i poza jednym momentem, w którym owa forma jest przełamana, jesteśmy dystansowani od świata przedstawionego.

Warszawski Festiwal Filmowy – materiały prasowe

Po drugie, adaptacja została utrzymana w konkretnym rytmie. Podzielona na rozdzialiki – jak książka – za każdym razem działa według osi: pojawienie się bohatera w nowym miejscu-oczekiwnie na kulminację-kulminacja. W związku z tym, zamiast utrzymywać wysoki poziom uważności, widz przy każdym rozdzialiku będzie oczekiwał kulminacji, spodziewając się mniej więcej, że nie będzie ona przyjemna.

Po trzecie, zupełnie odwrotnie niż w książce, akcja filmu jest całkowicie realistyczna. To dojrzały, brutalny świat, w którym nie ma miejsca na przemyślenia. Tam, gdzie w książce mieliśmy wewnętrzną narrację bohatera, który nieustannie analizował to, co widzi, w filmie, widzimy tylko przybrudzoną twarz chłopca i jego otoczenie.

Chcąc stworzyć poruszający obraz wojny, nie wystarczy tylko skopiować materiał jeden do jednego. Czeskiemu twórcy ewidentnie zabrakło kontekstu. Jego adaptacja jest zbyt dosłowna – jakby została nakręcona tuż po wojnie. Jest zbyt rytmiczna, aż chciałoby się, żeby bohater był przerzucany z miejsca na miejsce w szaleńczym tempie, jak w Synu Szawła László Nemesa lub odwrotnie – by akcja została maksymalnie spowolniona, grając na upływie czasu i czekając na zbawienie (jak w Szatańskim tangu Beli Tarra). Jest to w końcu adaptacja, w której przemoc – ze względu na uporządkowanie narracji – zaczyna nudzić, traci swoją moc i znaczenie.

Osobę pozbawioną kontekstu książki filmowy Malowany ptak jeśli nie zmęczy, to być może poruszy. Adaptacja rządzi się własnymi prawami, lecz należy żałować, że dzieło czeskiego reżysera zamiast dekonstruować i analizować wyobrażenia zawarte w książce, utrwala wyobrażenie (na dodatek niespecjalnie refleksyjne) o książce. I choć jest możliwe, że Václav Marhoul na krótką chwilę ożywi stare kontrowersje, to jego film szybko zostanie zapomniany – i może to lepiej dla samej książki.


[1] Hasło: trzecia fala Holocaustu i przemoc Polaków wobec Żydów – denuncjowanie, wykorzystywanie sytuacji, żerowanie na ofiarach, itd. Żeby mnie jakiś narodowy drażliwiec nie zlinczował za tę opinię, dodam, że oczywiście nie ujmuję Polakom aktów humanitarnych i pomocy, jaką niewątpliwie część z nich starała się nieść ofiarom hitleryzmu. Ale świat, moi drodzy narodowcy, nigdy nie jest czarno-biały, a ludzie są różni.

[2] Trochę tak, jak z samym Kosińskim i kontrowersjami wokół niego.

Liked it? Take a second to support me on Patreon!

Mateusz Tarwacki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *